Trzech dyrektorów na 7,5 pracownika. Radni dopytują, a dyrektor GOK odpowiada na zarzuty
Fot: FBMałgorzata Janowska / Gmina Szczerców
Sprawa Gminnego Ośrodka Kultury w gminie Bełchatów nabiera tempa.
Rada Gminy zleciła oficjalną kontrolę GOK gminy Bełchatów, a dyrektor placówki, Anna Kamieniak, po raz pierwszy publicznie odniosła się do zarzutów swojej zastępczyni. Do tego doszła niewygodna kwestia struktury zatrudnienia, którą na sesji podniosła jedna z radnych.
Jak informowaliśmy wcześniej, wicedyrektor GOK Małgorzata Janowska złożyła 20 lipca 2026 roku wniosek o kontrolę placówki, wskazując na szereg wątpliwości — od organizacji pracy po wydatki. Sprawa trafiła teraz przed Radę Gminy, a w odpowiedzi na artykuł HALO Bełchatów głos zabrała druga strona sporu.
Rada Gminy zleca kontrolę Komisji Rewizyjnej
Podczas XXXII sesji Rady Gminy Bełchatów, 20 sierpnia 2026 roku, radni podjęli uchwałę zlecającą Komisji Rewizyjnej kontrolę GOK gminy Bełchatów. Zgodnie z dokumentem kontrola potrwa do 30 listopada 2026 roku, a jej wyniki trafią pod obrady najbliższej sesji po zakończeniu czynności.
Co istotne, w uzasadnieniu uchwały radni wprost zastrzegli, że jej podjęcie nie przesądza o wystąpieniu jakichkolwiek nieprawidłowości — ma jedynie posłużyć ich obiektywnemu ustaleniu lub wykluczeniu. To ważne zdanie w kontekście emocji, jakie sprawa wywołała w lokalnym środowisku.
„Trzech dyrektorów na 7,5 pracownika” — radna pyta o sens struktury
Sesja przyniosła też inny, niespodziewany wątek. Radna Grażyna Kałużna zwróciła uwagę na strukturę zatrudnienia w GOK: na 10,5 etatu w instytucji aż 3 stanowiska mają charakter kierowniczy — dyrektor i dwóch zastępców. Oznacza to, że na jedną osobę zarządzającą przypada zaledwie 2,5 pracownika wykonawczego.
Radna dopytywała, jak to się ma do wcześniej deklarowanych oszczędności w gminie, i wprost zapytała, czy kierownictwo GOK nie poradziło sobie z powierzonymi zadaniami, czy może zadań jest po prostu zbyt wiele.
Wójt Konrad Koc wyjaśnił, że decyzja o powołaniu drugiego zastępcy wynikała z przedłużającego się konfliktu między dyrektor a zastępczynią dyrektora:
- Z uwagi na, niestety, przedłużający się konflikt pomiędzy dyrektorem a zastępcą dyrektora, podjąłem decyzję dla sprawności funkcjonowania Gminnego Ośrodka Kultury, ale też dla pani Dyrektor, żeby nie miała wątpliwości. Jeżeli tutaj jest ten konflikt i się przedłuża - do czasu jego wyjaśnienia, żeby mogła bezpiecznie przekazać jednostkę, podczas jej nieobecności - urlopu, drugiemu zastępcy. Taka jest moja decyzja.
Dyrektor GOK odpowiada: „Nie jest prawdą…”
Dyrektor Anna Kamieniak w pisemnym oświadczeniu skierowanym do wójta i radnych odniosła się punkt po punkcie do zarzutów opisanych w naszym poprzednim artykule.
Zaznaczyła, że przed publikacją nie wpłynęły do niej żadne skargi ani zastrzeżenia od Janowskiej. Co więcej, twierdzi, że o samym piśmie dowiedziała się dopiero 31 lipca, na spotkaniu z wójtem i przewodniczącym Rady — a mimo próśb, do dziś nie otrzymała jego treści.
Czytaj więcej:
Anna Kamieniak zaprzeczyła też większości szczegółowych zarzutów. Według niej dokumentacja medyczna Janowskiej nie wskazywała przeciwwskazań do nadzoru nad dożynkami, opieka nad dziećmi podczas wakacji była prowadzona przez uprawnionych pracowników, a zmiana wymiaru etatu dwóch osób wynikała ze zmian w Regulaminie Organizacyjnym, proponowanych wcześniej przez samego wójta.
Airfryery — jak wyjaśniła — kupiono z myślą o warsztatach kulinarnych dla kół zainteresowań działających przy GOK, a telefony służbowe stanowią wyposażenie instytucji, nie jej prywatną własność.
Spór o dostęp do pisma i wzajemne zarzuty
Ciekawym wątkiem jest to, że — jak twierdzi Kamieniak — mimo jej próśb ani przewodniczący Rady, ani wójt nie zgodzili się udostępnić jej treści wniosku Janowskiej. Dyrektor mówi też o rozmowie z zastępczynią podczas narady 18 sierpnia, podczas której miała bezskutecznie prosić o wgląd w dokument.
W oświadczeniu pojawia się również kontrargument wobec zarzutów mobbingu — Kamieniak twierdzi, że to raczej ona i pracownicy GOK odczuwają napięcie związane z obecnością Janowskiej w zespole, i że sama zgłaszała wójtowi niepokojące sygnały. Dodaje, że podczas ostatniej narady pracownicy mieli udzielić jej pełnego poparcia.
Warto podkreślić: to wciąż stanowiska dwóch stron sporu, żadne z nich nie zostało jeszcze zweryfikowane przez niezależny organ. Ostateczną ocenę wyda Komisja Rewizyjna, która ma czas do końca listopada.
Co dalej?
Sprawa GOK w gminie Bełchatów pokazuje, jak trudno o jednoznaczną ocenę konfliktu, w którym każda ze stron przedstawia odmienną wersję wydarzeń. Kontrola potrwa kilka miesięcy — do 30 listopada 2026 roku — a jej wyniki powinny rzucić więcej światła na to, co faktycznie działo się w placówce.