Radni Bełchatowa: jedni mówią godzinami, inni milczą jak grób
Ponad 350 minut na mównicy od początku kadencji — to wynik jednego z radnych Bełchatowa. Inny w tym samym czasie nie zabrał głosu ani razu. Przeanalizowaliśmy aktywność wszystkich 23 radnych Rady Miasta Bełchatowa i zebraliśmy twarde dane: kto napędza dyskusję, kto pojawia się tylko po to, by podnieść rękę — i jeden wyjątkowo kuriozalny epizod z wyborem radnego do komisji, który wiele mówi o tym, jak niektórzy rozumieją swoją rolę.
Aktywność radnych Bełchatowa — jak to liczyliśmy
Aktywność radnych Bełchatowa ocenialiśmy na podstawie trzech wskaźników:
- liczby wypowiedzi na sesjach,
- łącznego czasu zabierania głosu oraz
- udziału w głosowaniach.
Dane obejmują pełen okres obrad Rady Miejskiej od początku kadencji. Wyniki są jednoznaczne — różnice między radnymi są ogromne.
TOP 5: kto realnie ciągnie dyskusję?
Liderem aktywności jest bezsprzecznie Dariusz Matyśkiewicz — 121 wypowiedzi i aż 353 minuty spędzone przy mównicy. To niemal sześć godzin debaty. Na drugim miejscu plasuje się Marcin Rzepecki z 106 wypowiedziami i 264 minutami.
Warto przy tym podkreślić: w przypadku Rzepeckiego nie chodzi o gadanie dla gadania. To radny znany z merytorycznego podejścia do tematu — jego aktywność przekłada się na realny udział w debacie, zadawanie konkretnych pytań i wnioski formalne. Matyśkiewicz to z kolei były wieloletni wiceprezydent Bełchatowa – ogromne doświadczenie i wiedza.
Pierwszą piątkę zamykają:
- Mirosław Mielus – 92 wypowiedzi, 185 minut – doświadczony samorządowiec
- Dariusz Kubiak – 95 wypowiedzi, 134 minuty -doświadczony radny, były przewodniczący rady i wiceprzewodniczący oraz poseł na Sejm RP VIII kadencji.
- Arkadiusz Rożniatowski – 106 wypowiedzi, 144 minuty – kolejna kadencja jako radny.
To właśnie ci radni w dużej mierze wyznaczają rytm prac Rady Miasta. Kiedy toczy się debata — oni w niej uczestniczą.
Aktywność radnych Bełchatowa — druga strona medalu
Jednak aktywność radnych Bełchatowa ma też drugą twarz. W tym samym analizowanym okresie kilkoro radnych zabrało głos symbolicznie — lub niemal wcale.
Michał Wyczachowski odnotował zaledwie 3 wypowiedzi, których łączny czas mierzony jest w… zerze minut. Łukasz Cieślak zabrał głos 7 razy — i przez łącznie jedną minutę. To nie jest wynik z jednej sesji. To bilans całego analizowanego okresu.
Dla porównania: lider zabrał głos 121 razy i spędził przy mównicy prawie 6 godzin. Różnica jest fundamentalna.
Warto zaznaczyć: wśród radnych z niskim bilansem wypowiedzi pojawiają się jeszcze inni, ale to radni pierwszej kadencji, zdobywający jeszcze doświadczenie. Taka sytuacja zasługuje na cierpliwość, nie na krytykę.
Komisja, która wiele tłumaczy
Jest jednak jeden konkretny epizod, który dobrze ilustruje pewien styl pracy.
Kiedy Marcin Rzepecki zrezygnował z członkostwa w Komisji Gospodarki Komunalnej, swój akces do pracy w niej zgłosił Dariusz Kubiak. Publicznie zaznaczył przy tym, że jest gotowy ustąpić miejsca, jeśli ktokolwiek inny wyrazi chęć pracy w komisji. Nikt się nie zgłosił.
Mimo to — Łukasz Cieślak i Michał Wyczachowski zagłosowali przeciw przyjęciu Kubiaka. Jako jedyni z całej Rady!!! Bez żadnego uzasadnienia. Bez własnej kandydatury. Bez alternatywnej propozycji.
Kubiak i tak wszedł do komisji — bo reszta Rady (wszyscy pozostali) zagłosowała ZA. Jednak sam fakt, że dwaj radni, którzy sami nie chcą poświęcić wolnego czasu na pracę w dodatkowej komisji (bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia), głosują przeciw komuś, kto chce — jest wymowny.
Poganianie na komisji zamiast pytań na sesji
Na marginesie warto odnotować jeszcze jeden wzorzec zachowania. Jedna z radnych podczas posiedzeń komisji regularnie ponaglała kolegów i starała się ograniczać czas zadawania pytań — tłumacząc to chęcią jak najszybszego zakończenia prac.
Ta sama radna na sesjach Rady Miasta zabierała głos sporadycznie.
Trudno nie zadać pytania: po co skracać czas pracy w komisji, jeśli nie zamierza się nadrabiać aktywnością na sesji? Prace w komisjach nie są przymusowe, tak jak nie jest przymusowe bycie radną.
Obecność i głosowania — tu jest lepiej
W kwestii frekwencji na sesjach i udziału w głosowaniach obraz jest znacznie bardziej wyrównany. Większość radnych legitymuje się obecnością na poziomie 90–100%. Najwyższy wskaźnik udziału w głosowaniach ma Mariusz Półbrat (95%) i Edyta Świerk (95%), a absolutnym rekordzistą głosowań jest Marcin Trojan z wynikiem 98%.
Aktywność radnych — co z tymi danymi zrobić?
Dane są jawne i dostępne publicznie. Nie oceniamy, czy bycie „cichym radnym” to coś złego z definicji — są różne style pracy, a nie każda aktywność musi oznaczać długie przemówienia.
Jednak różnica między 353 minutami a zerowym bilansem wypowiedzi to nie kwestia stylu. To kwestia zaangażowania.
Rada Miejska to miejsce debaty. Mieszkańcy Bełchatowa mają prawo wiedzieć, kto w tej debacie uczestniczy — a kto tylko podnosi rękę.
Jakiej aktywność oczekujesz od swojego radnego? Napisz w komentarzu.
Źródło: halobelchatow.com.pl
[…] Radni Bełchatowa: jedni mówią godzinami, inni milczą jak grób […]
[…] Radni Bełchatowa: jedni mówią godzinami, inni milczą jak grób […]